40 DAYS OF MOURNING

40 DNI ŻAŁOBY

The Mourning Manifesto
for the Thirtieth Birthday
of Michał Tarnowski
May 13, 2026

Czyli Manifest Żałobny
Na Trzydzieste Urodziny
Michała Tarnowskiego
13.05.2026 r.

On the day of my thirtieth birthday, I donned black and began a 40-day period of mourning. I will tell you what it means.

Three and a half years ago, a web of events and reflections entangled me, compelling me to begin a process of inner transformation. At that time, there was much suffering in my life, which I covered with a mask of a smile and healed by hiding from the truth about myself. When that burden became unbearable, luck led me to find relief in looking within – at my mind, emotions, and body.

This long process, filled with ecstatic highs and murky doubts, led me to a beautiful moment of entering mourning, which I’ll tell you about in a moment.

Looking deep within myself, I discovered many parts that, while seemingly causing suffering, were protecting me. The most important of these – the fear of others’ judgment – robbed me of the strength to act, the power to express myself, and the ability to live in accord with myself. At the same time, it was this fear that protected me from despair – the approval of others helped me numb the pain. I believed that if I feared the judgment of others, their approval would make me happy.

That is why now, as I say goodbye to the old parts of myself, I do not look at them with regret or hatred. I recognise that they helped me get to where I am today, and I let them go, just as one bids farewell to an old friend who has passed away. We mourn those who were close to us, knowing that only by coming to terms with their passing can we be freed from suffering.

I am moving toward new realities of my life force
– those that will allow me to live as I wish.

The 40 days from the day of my thirtieth birthday will end on the night of the summer solstice.

W dzień moich trzydziestych urodzin przywdziałem czerń i rozpocząłem 40-dniową żałobę. Opowiem ci, co ona oznacza.

Trzy i pół roku temu pnącze zdarzeń i refleksji oplotło mnie, żebym rozpoczął proces wewnętrznej przemiany. W moim życiu było wtedy wiele cierpienia, które przykrywałem maską uśmiechu i leczyłem, chowając się przed prawdą o sobie. Kiedy ten ciężar stał się nie do zniesienia, szczęście pozwoliło mi znaleźć ukojenie w przyglądaniu się sobie – mojemu umysłowi, emocjom i ciału.

Ten długi proces, pełen ekstatycznych uniesień i mrocznych wątpliwości, doprowadził mnie do pięknej chwili wejścia w żałobę, o której zaraz ci opowiem.

Patrząc w głąb siebie, odkryłem wiele części, które na pozór przysparzając cierpienia, chroniły mnie. Najważniejsza z nich – strach przed oceną innych – odbierała mi siłę do działania, moc wyrażania siebie i umiejętność postępowania w zgodzie ze sobą. Jednocześnie, to ten strach chronił mnie przed poczuciem rozpaczy – uznanie innych pomagało mi zagłuszyć ból. Wierzyłem, że jeśli będę się bał oceny innych, to dzięki ich uznaniu będę szczęśliwy.

Dlatego teraz, kiedy żegnam stare części siebie, nie patrzę na nie z żalem, czy nienawiścią. Widzę, że pomogły mi dojść tu gdzie jestem i pozwalam im odejść, tak jak żegna się starego przyjaciela, który stracił życie. W żałobę wchodzi się za tymi, którzy byli nam bliscy, ze świadomością, że tylko pogodzenie się z ich odejściem może wyzwolić nas od cierpienia.

Idę do nowych zjawisk mojej życiowej siły
– tych, które pozwolą mi żyć, tak jak chcę.

40 dni od dnia moich trzydziestych urodzin upłynie w noc przesilenia letniego.